Lanz Bulldog 12

 

    W roku 1921, Inżynier Fritz Huber pracujący w zakładach Lanz AG w Mannheim, buduje niezwykle prosty silnik stacjonarny dla celów rolniczych nazwany ,,Bulldog”. Jak się okazało później była to idealna konstrukcja dla tamtych czasów. Cofnijmy się jednak do 1859 roku kiedy to Heinrich Lanz po przejęciu rodzinnej firmy ekspedycyjnej, poszerza działalność o handel, a następnie produkcje drobnych maszyn rolniczych opartych o angielskie wzorce. W 1879 bramy fabryki zaczynają opuszczać pierwsze lokomobile oraz młocarnie napędzane silnikami parowymi (tzw. zespoły młocarniane). Tak więc od samego początku istnienia nazwa Lanz była kojarzona z maszynami rolniczymi. Około 1912 roku zostaje wyprodukowany traktor Lanz z rzędowym 4 cylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 80 KM i wadze prawie 5 ton. Nowinką na owe czasy zastosowano w tej maszynie była możliwość zamontowania z tyłu wałów doprawiających glebę unoszonych do transportu hydraulicznymi siłownikami, jednak produkcja tego nowatorskiego traktora przerwał wybuch wojny.

    Po jej zakończeniu wspomniany na początku Inżynier Huber rozpoczął projektowanie prostego taniego silnika, który można by dostarczyć rolnictwu w dużych ilościach. W owym czasie najczęściej spotykanymi były silniki o trzech zasadach działania:

-Dwusuwowe z gruszą żarową

-Gaźnikowe czterosuwowe (obieg Otto)

-Wysokoprężne czterosuwowe Diesla

    Wybór padł oczywiście na silnik z gruszą żerową, jako najtańszy i niezwykle prosty w budowie. Silnik taki nie posiadał układu zaworów i należał do grupy silników wtryskowych o niewielkim stopniu sprężania rzędu 4,75; a dla porównania Diesla z lat pięćdziesiątych osiągały wartość 12-20. Warto tu zwrócić uwagę na zasadę działania owego silnika, sięgającego swoim rodowodem czasów z początku XX wieku.

    Tłok pracował na ,,leżąco”, podczas jego ruchu w kierunku do gruszy żarowej, przez samoczynny zawór płytkowy (membranowy) do skrzyni korbowej zasysane było powietrze. W czasie powrotu tłoka powietrze w skrzyni korbowej zostawało wstępnie sprężone do około 1,2 kG/cm2, po czym po odsłonięciu kanału przelotowego dostawało się do cylindra wypychając na zewnątrz pozostałe w cylindrze spaliny. W górnym punkcie położenia tłoka następował wytrysk paliwa do rozgrzanej do czerwoności gruszy żarowej stanowiącej dolna część głowicy silnika. Paliwo opadając na rozżarzoną powierzchnię gruszy żarowej szybko odparowuje i wraz z powietrzem tworzy mieszankę paliwowo-powietrzną. Powstające wysokie ciśnienie sprężania gazów było na tyle wysokie, że wzrastała ich temperatura i następowało ich zapalenie się. Warunkiem dobrego zapłonu była wysoka temperatura gruszy żarowej. Przed uruchomieniem niniejszego silnika należało zagrzać głowicę żarową. Przy pomocy tzw. lampy benzynowej nazywanej częściej z niemieckiego ,,lutlampą”, będącą rodzajem palnika na spirytus lub benzynę. Głowicę podgrzewano, aż do momentu gdy osiągnie kolor ciemno-czerwony, a następnie należało dokonać uruchomienia przy pomocy energicznego ruchu kołem zamachowym. Mogło zdarzyć się odbicie obrotów wału korbowego w niewłaściwą stronę, ponieważ jednak silnik z gruszą żarową był silnikiem tzw. symetrycznym, czyli mógł pracować zarówno na obrotach w lewo jak i w prawo. Taka praca dla silnika ,,Bulldog” była możliwa bez obawy o jego zatarcie lub uszkodzenie, gdyż pompka olejowa niezawodnie dostarczała olej do łożysk niezależnie od kierunku ruchu wału korbowego. Bulldog został pomyślany nie tylko jako typowy silnik stacjonarny, który można było jedynie holować do miejsca pracy np. do napędu młocarni, ale przede wszystkim jako samobieżną maszynę ze sprzęgłem i jednym biegiem stanowiąca tym samym prosty traktor. Bulldog HL, tak nazwany został ten pierwszy ciągnik Lanza, osiągał moc 12 KM przy niewielkich obrotach rzędu 420 na minutę. Co najważniejsze mógł być zasilany każdym rodzajem paliwa: spirytusem, gazoliną, surową ropą naftową, olejem napędowym, mazutem itp., zaleta bardzo ważna gdyż dotychczas żaden silnik nie posiadał takich możliwości. W utrzymaniu równomierności pracy służyło sporych rozmiarów koło zamachowe, było ono jednocześnie kołem ręcznego rozruchu silnika. Po drugiej stronie wału korbowego znajdowało się koło pasowe. Ciągnik zaopatrzono w proste ręczne hamulce postojowe zaciskające się na obręczy koła drewnianymi klockami Początkowo rura wydechowa była skierowana w dół ciągnika i przechodziła przez kadłub, stanowiący jednocześnie część nośną i zbiornik wodny. Jednak to rozwiązanie mogło powodować zbytnie przegrzewanie się wody służące jednocześnie do chłodzenia samego silnika, dlatego zdecydowano się na zastosowanie charakterystycznego kielichowatego komina. Jego kształt też nie był przypadkowy. Odpowiedni kąt nachylenia kielicha, średnica na wlocie i wylocie, zostały tak obliczone, żeby odpowiednio wytłumić prędkość gazów, ale bez zbytniego osłabienia mocy silnika. Wytwarzano jednocześnie kilka wersji Bulldoga HL 12, różniące się kołami. Podstawowy model poruszał się kołach żeliwnych, natomiast można było spotkać, też ten traktor na pełnych kołach z lanymi gumowymi obręczami służący do poruszania się na drogach utwardzonych. Bliżniaczo dostępna była też 15 konna wersja tego ciągnika ze zwiększonymi obrotami silnika do 500 na minutę. Lanza 12 w latach dwudziestych można było spotkać wszędzie, nie tylko w rolnictwie, służył on jako silnik do napędu generatorów prądu, łodzi i małych statków oraz pomp w kopalniach. W latach 1921-1927 wyprodukowano łącznie ponad 18 tyś. wszystkich odmian modelu HL. Na bazie tego traktora w 1923 inż. Huber buduje rewolucyjną konstrukcję ciągnika przegubowego (tzw. łamany) z napędem na cztery koła. Ciągnik ten oznaczono Bulldog HP Allrad. Przednie koła przenosiły 2/3 ciężaru ciągnika i były większe od tylnich. Pojazd posiadał stalowe koła. Miały one szerokie płaskie obręcze. Na dwóch tylnich położona była koncentrycznie dodatkowa stalowa osłona i zamontowane zygzakiem płytki stalowe. Na twardym podłożu traktor toczył się na zewnętrznym pierścieniu stalowym, na roli zaś ukośne płytki, działające jak obracające się łopatki, uniemożliwiały poślizg. Niestety produkcję modelu HP przerwała szalejąca wówczas w Niemczech hiperinflacja, tak, że do roku 1926 wyprodukowano tylko 722 sztuki.

 

Rafał Mazur